LECZENIE SZPITALNE OSÓB CHORUJĄCYCH NA ANOREKSJĘ PSYCHICZNĄ cz.1

We wszystkich chorobach hospitalizacja stanowi rozwiązanie ostateczne. Także dla osób chorych na zaburzenia odżywiania przyjęcie do szpitala uważane jest za ostatnie z możliwych rozwiązań, kiedy wszystkie poprzednie formy pomocy, takie jak leczenie ambulatoryjne, nie przyniosły rezultatów a osoba jest w stanie psychicznym i fizycznym, który zagraża jej życiu. Leczenie stacjonarne osób chorujących na anoreksję jest dla nich szansą, ale jednocześnie wiąże się ze zjawiskami, które mogą utrudniać proces leczenia i zmniejszać skuteczność. Dla części osób taki rodzaj leczenia okazuje się pomocny, dla innych nie, ale na etapie zaawansowania choroby jest jedynym dla nich możliwym rozwiązaniem.


Nie licząc specjalnych ośrodków zajmujących się leczeniem tylko i wyłącznie osób chorujących na zaburzenia odżywiania, osoby chore najczęściej trafiają na dziecięcy i młodzieżowy oddział psychiatryczny. Taki oddział nie ogranicza się w przyjmowaniu pacjentów do jednych tylko zaburzeń psychicznych – leczone są tam osoby z zaburzeniami psychotycznymi, z zaburzeniami nastroju, z zaburzeniami nerwicowymi, z zaburzeniami rozwoju psychicznego, z zaburzeniami zachowania i emocji, jednak w większości oddziałów duży procent pacjentów stanowią chorzy na zaburzenia odżywiania, głównie anoreksję.

Hospitalizacja – sytuacja trudna

Pobyt na oddziale psychiatrycznym wiąże się z dużym stresem dla osoby chorej. Po pierwsze sam fakt przyjęcia na taki oddział, którego nazwa ma w społeczeństwie raczej negatywne konotacje, budzi strach i niezgodę. „Czy to znaczy, że jestem nienormalna, szalona? Przecież ja tylko przestrzegam diety. To inni są chorzy, mnie to nie dotyczy”. Kiedy na dodatek skierowanie na oddział dostaje osoba, która nie przyznaje się do tego, że ma problem z kręgu zaburzeń odżywiania – co niestety ma miejsce w większości przypadków – powoduje to opór przed oferowanym na oddziale leczeniem i przed przestrzeganiem kontraktu, w przypadku zaburzeń odżywiania związanego głównie ze zjadaniem w całości przygotowanych posiłków, podporządkowywaniem się wyznaczonym porom odpoczynków po jedzeniu, przybieraniem na wadze aż do osiągnięcia wagi wypisowej czy niepodejmowaniem aktywności fizycznej.

Sprzeciw u osoby przyjmowanej na oddział może budzić fakt, że zasady i punkty kontraktu dyktowane są przez jedną ze stron – lekarza prowadzącego w porozumieniu z psychologiem oddziałowym. Na starcie chory musi pogodzić się z utratą na okres pobytu w szpitalu części swojej autonomii. Wewnętrzny, czasem manifestowany na zewnątrz bunt i jawny sprzeciw przeciwko takiemu stanowi rzeczy jest zrozumiały. Każdy człowiek ceni sobie wolność w zakresie decydowania o swojej osobie – co będzie robić, kiedy będzie robić, czy ma ochotę robić to, co inni mu proponują itd. Osoba chora na zaburzenia odżywiania przed przyjęciem do szpitalu toczy walkę z otoczeniem nad sprawowaniem kontroli. W rodzinie, w której obecny jest problem anoreksji, to właśnie chora osoba „rządzi” pozostałymi członkami rodziny. Wyznacza nie tylko rodzaj interakcji w rodzinie, ale często staje się głównym „żywicielem” rodziny – przygotowuje posiłki, pilnuje, co, kto i kiedy zjadł i ile kalorii spożył. Niemożność takiego rodzaju sprawowania kontroli nad innymi budzi napięcie trudne do zniesienia. Teraz jest postawiona w zupełnie nowej dla niej sytuacji – nie jest jedyną osobą na oddziale, na dodatek w większości przypadków nie jedyną zmagającą się z zaburzeniami odżywiania. Teraz inni ustalają zasady i reguły postępowania i oczekują ich postrzegania. Co więcej, musi zrzec się niejako kontroli nad swoim ciałem, o którą tak walczyła. Nie ma już możliwości przestrzegania swojej diety, ograniczania kalorii, podejmowania wyczerpującej aktywności fizycznej czy wymiotowania po posiłkach. Kontrolowana jest podczas spożywania posiłków, po posiłkach, między posiłkami, w nocy, często także w łazience. Jeśli nie chce przestrzegać kontraktu i go nie przestrzega, musi liczyć się z tego konsekwencjami: ograniczeniem wizyt rodziny, pobytem na sali obserwacyjnej (sala blisko pokoju pielęgniarek, pod ścisłą ich obserwacją), brakiem spacerów, wyjść grupowych, a nawet koniecznością odżywiania za pomocą sondy.

Dla osoby chorej jest to sytuacja bez wyjścia. Musi pogodzić się z faktem, że konieczne jest przybranie na wadze i dojście do wagi bezpiecznej dla jej życia i zdrowia. Nie jest łatwe zaakceptowanie na przykład konieczności przybrania 15 kilogramów, a niestety większość osób przyjmowanych do szpitala musi zmierzyć się z koniecznością przybrania dość dużej dla nich liczby kilogramów ze względu na bardzo niski indeks masy ciała w chwili przyjęcia, co jest niebezpieczne dla ich życia. Jednym z kryteriów diagnostycznych anoreksji jest silny lęk przed przybraniem na wadze. Teraz mimo lęku chora musi przybrać na wadze. W obrazie klinicznym dominuje także zaburzone wyobrażenie własnego ciała. Chora mimo bardzo niskiej wagi, postrzega siebie jako grubą i wciąż za grubą i cierpi z tego powodu. Będąc na oddziale napotyka na konflikt: własne subiektywne spostrzeganie swojego ciała a ocena lekarzy, psychologa, pielęgniarek i pozostałych chorych, sprzeciw wobec nakazu regularnego spożywania posiłków a wyznaczone przez personel oddziału zasady związane właśnie z koniecznością spożywania wszystkich posiłków w całości.


Źródła:
1. Janas – Kozik, M., Gawęda, A., Nowak, M., Żechowski, C., Jakubczyk, A., Jelonek, I., Hyrnik, J.: Różne oblicza anoreksji – model jej leczenia na oddziale klinicznym psychiatrii i psychoterapii wieku rozwojowego. Psychoterapia 2012, 161, 2, 65 – 73.
2. Pilarska, A.: Hospitalizacja pacjentek anorektycznych jako sytuacja trudna. [W:] Opętanie (nie)jedzeniem, pod red. B. Ziółkowskiej, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa, 2009, s. 200 – 205.
3. Talarczyk, M.: Terapia pacjentek z rozpoznaniem jadłowstrętu psychicznego leczonych w klinice psychiatrii dzieci i młodzieży UM – specyfika, zasady i dylematy. Psychoterapia 2010, 152, 1, 37 – 52.

Leave a Reply

Top